Analog stories: Croatian sun&love
17 Oct, 2026

Analog stories: Croatian sun&love

Nie każda podróż zaczyna się od listy miejsc do zobaczenia. Czasem wszystko zaczyna się od zaproszenia, które od razu wiadomo, że trzeba przyjąć.

W Analog Stories zwykle zabieramy Was do miejsc, które nas inspirują. Tym razem jednak to nie miejsce było najważniejsze. Choć trudno byłoby wyobrazić sobie piękniejszą scenerię.

Pojechałyśmy do Chorwacji na ślub naszej przyjaciółki. Cztery dni w Barić Draga, w willi położonej między górami a Adriatykiem. W gronie najbliższych osób, z długimi rozmowami, wspólnymi kolacjami i bardzo dobrym powodem do świętowania.

Under the Croatian sun

Chorwacja nie była przypadkowym wyborem. Państwo młodzi od dawna dobrze się tam czuli i postanowili zaprosić bliskich właśnie do miejsca, do którego sami lubią wracać.

Ceremonia odbyła się w ogrodzie, pod drzewem oliwnym, tuż nad morzem. Bukiet panny młodej był kompozycją słoneczników i polnych kwiatów zebranych przy drodze. Wśród dekoracji pojawiły się figi, muszle po ostrygach i lniane serwety. Na tarasie czekał długi, pięknie nakryty stół, przy którym później wszyscy spotkaliśmy się na kolacji.

Wszystko miało w sobie śródziemnomorską swobodę. Było naturalnie, bez zbędnego formalizmu, a jednocześnie niezwykle pięknie. Gdybyśmy miały wybrać jeden kolor tych czterech dni, byłby to kolor słońca.

Something old, something new, something J’Orly

W tę podróż razem z nami wybrała się również Musa. Podczas przygotowań do ceremonii towarzyszyła Pannie Młodej, mieszcząc w sobie wszystkie kosmetyki niezbędne do stworzenia ślubnego makijażu. Tym razem znalazła się w samym centrum wyjątkowej historii, która na długo zostanie z nami — nawet po powrocie z Chorwacji. Bo umówmy się, która Panna Młoda nie chciałaby mieć Musy przy sobie?

The art of being together

Na ślubie byli tylko najbliżsi. I chyba właśnie to sprawiło, że wszystko było tak wyjątkowe. Był czas na długie rozmowy, wspólne kolacje i tańce do rana. Na stole pojawiały się owoce morza, sery, pizza i tiramisu, a wzruszeń nie brakowało, szczególnie podczas przemówień świadków i państwa młodych.

Jednym z najpiękniejszych akcentów był prezent dla gości - każdy otrzymał książkę dobraną specjalnie do swoich zainteresowań i tego, z czym kojarzył się państwu młodym. Do tego personalizowana zakładka pełna osobistych odniesień. Mały dowód na to, jak dobrze znali ludzi, z którymi postanowili dzielić ten dzień. I zdecydowanie pamiątka, która zostaje na dłużej.

Z Chorwacji wróciłyśmy ze wspomnieniami, do których będziemy jeszcze długo wracać. Bo choć pamiętamy słoneczniki, długi stół i widok na Adriatyk, najbardziej zostały z nami czas spędzony razem i celebracja pięknej miłości.